Budowanie poczucia samoakceptacji - wprowadzenie

„Polub siebie”, „pokochaj siebie” czy, ostatnio bardzo modne, „bądź lepszą wersją siebie” – takie hasła-klucze często „wyskakują” z gazet i poradników lifestylowych. Ich autorzy przekonują, że to najlepsza droga do osiągnięcia zadowolenia z życia, a nawet pełni szczęścia. I trudno się z tym nie zgodzić. Choć podpowiedzi brzmią naprawdę sensownie i na pierwszy rzut oka mogą nawet wydawać się całkiem proste, to w praktyce… już takimi prostymi nie są. Kiedy sztuki samoakceptacji nie udaje się z marszu wcielić w życie, łatwo jest albo puścić wskazówki w niepamięć albo pomyśleć „to nie dla mnie”. Tymczasem sprawa może okazać się bardziej skomplikowana niż mogłoby się to wydawać na pierwszy rzut oka. Ale nie oznacza to, że porady nadają się kosza, ani tym bardziej, że nie potrafimy z nich zrobić należytego użytku.

Samoakceptacja – możliwe bariery

Jedną z barier, która utrudnia wykształcenie w sobie poczucia samoakceptacji, jest myślenie o samoakceptacji w kategoriach, nazwijmy to, szybkiej piłki. Budowanie poczucia akceptacji siebie czy poczucia własnej wartości w sytuacji, kiedy na starcie są one niestabilne lub niskie, jest procesem. Zdarza się, że i czasochłonnym. To, że doświadczamy na tym polu rozczarowań i zmagamy się sami ze sobą nie oznacza, że od razu mamy złożyć broń. Tymczasem najpierw musimy w ogóle zdać sobie sprawę z tego, że jakieś nasze poczynania, zachowania czy porażki wynikają właśnie z niskiego poczucia własnej wartości. Potem potrzebujemy zobaczyć, usłyszeć i poczuć, że mamy jakieś mocne strony. Ma je każdy. Stopniowo zaczynamy zmieniać myślenie o sobie. Tutaj jest najtrudniejsza praca do wykonania, dlatego że nasz umysł łatwo wraca do utorowanych ścieżek myślenia o sobie. Świetnie to przecież zna.

Inną, chyba nawet większą przeszkodą w budowaniu samoakceptacji, są doświadczenia zbudowane w oparciu o relacje z bliskimi osobami. Tego, ile jesteśmy warci uczymy się od najbliższych. Jeżeli byliśmy dobrze traktowani przez osoby dorosłe, które nas wspierały, dostrzegały nasz potencjał i pokazywały, że wierzą w nasze możliwości, to jest bardzo duża szansa na to, że nie będziemy mieli problemów z poczuciem własnej wartości. Czasem zdarza się, że w otoczeniu taką funkcję pełnią inne aniżeli rodzice osoby, np. babcie, dziadkowie, ciotki czy wujowie. Sytuacja może wyglądać inaczej, jeżeli przeżywaliśmy na tym polu rozczarowania. Niestety tak się czasem zdarza, że kochający rodzice skąpią dzieciom okazywania swojego uznania – mogą być zwyczajnie sami tego nienauczeni lub kierowani lękiem, że wychowają kogoś zadufanego w sobie.

Na bazie tych najważniejszych relacji wykształcamy głębokie przekonania o sobie. Często bywają one tak w nas wrośnięte, że nawet ich nie zauważamy. Powstały bowiem wówczas, kiedy jako dzieci w sposób naturalny, niczym gąbki, absorbowaliśmy to, co otrzymywaliśmy od dorosłych. Dopóki nie odczuwamy, że coś jest nie tak, po prostu się nad tym nie zastanawiamy. Przyjmujemy za oczywistość. Takie nieuświadomione schematy jednak mają decydujący wpływ na to, jak reagujemy, jak przeżywamy i jak myślimy o tym, co się z nami dzieje i wreszcie – o nas samych. Jeżeli są one wobec nas samych negatywne i krytyczne może się okazać, że nawet największe sukcesy nie zdołają ich nam z głowy wykorzenić. Tylko dlatego, że to wewnętrzne niedobre przekonanie o sobie jest daleko mocniejsze i trwalsze od pozytywnych, ale nowo zdobywanych doświadczeń.

Jak można wziąć się za przezwyciężanie przeszkód?

Jeżeli chcemy się rozprawić ze swoimi nieprzychylnymi myślami o sobie warto wziąć pod uwagę kilka spraw:

  • moment życiowy, w którym się znajdujemy – dotyczy to zwłaszcza okresów, w których dokonują się poważne zmiany, np. dorastanie. W sposób naturalny można w tym czasie niepokoić się tym, czy zyskamy akceptację i sympatię w gronie rówieśników oraz czy poradzimy sobie z nowymi wyzwaniami życiowymi. Dla zachowania równowagi poczucie niepewności może wówczas występować naprzemiennie z poczuciem swojej wyjątkowości. Jeżeli natomiast nasze postrzeganie siebie zupełnie zostaje storpedowane przez negatywne myśli o sobie jest to sygnał, że dzieje się coś z nami niepokojącego i należy popracować nad swoim poczuciem samoakceptacji.
  • własne głębokie przekonania o sobie – jeżeli rozpoznajemy u siebie zbyt krytyczne myślenie o sobie (bardzo łatwo się na nie natknąć, kiedy mimo np. tego, że sobie z czymś dobrze, czy wręcz wyśmienicie, radzimy trudno jest nam być z siebie zadowolonym), wówczas jedynym rozwiązaniem jest podjęcie pracy nad sobą. Głębokie przekonania nie są przy tym czymś, co nas musi determinować. Można nad nimi pracować, choć wymaga to wysiłku.
  • czas, który jest potrzebny – nie od dziś wiadomo, że nie od razu Rzym zbudowano, a tym bardziej – moglibyśmy dodać – poczucie samoakceptacji i własnej wartości. Ta świadomość może nam pomóc w pozbyciu się nierealistycznych oczekiwań wobec siebie. Niemożność sprostania im, będzie bowiem tylko oddalała nas od upragnionego celu.