Co to jest: są pod ręką, wzbogacają, ale nie można ich kupić?

Oczywiście są to nasze marzenia i pragnienia. A Ty o czym marzysz? Jakie są Twoje najskrytsze marzenia? Czy w ogóle masz o czym marzyć? Jeżeli nie zadałe(a)ś sobie jeszcze takich pytań, to czas najwyższy je sobie zadać.

Jako dzieciom w zupełnie naturalny sposób przychodzi nam snucie marzeń i fantazjowanie. Z czasem, kiedy przekonujemy się, że nie zawsze jest możliwe, aby to,  o czym marzymy ziściło się w rzeczywistości, możemy coraz bardziej skłaniać się do odsuwania się od tej niezwykle ważnej części naszego życia wewnętrznego. A nawet dalej: traktować marzenia z pobłażliwością czy wzgardą, jako coś, co nie przystoi osobie twardo stąpającej po ziemi. Nierzadko do marzeń podchodzimy więc jak do niepotrzebnego zawracania głowy. Łatwość do snucia wyobrażeń przypisujemy na ogół „marzycielom”, których raczej nie traktujemy do końca poważnie. Są przecież tak oderwani od rzeczywistości. Gdybyśmy jednak prześledzili biografie osób, które na trwałe zapisały się w historii kultury, sztuki, sportu, nauki, czy odniosły w ogóle w swoim życiu sukces to okazałoby się, że u jego zarania stały właśnie dziecięce marzenia. To prawda - marzenia nie zawsze stają się rzeczywistością, same w sobie nie zmieniają świata czy nas samych. Mogą jednak stać się siłą napędową do działania i pracy, a w efekcie – do ich zrealizowania. Poza oczywiście tym, że potrafią przynosić ulgę i pozytywnie nastrajają. Realizowanie swoich pragnień, nawet wyobrażonych, jest przecież całkiem przyjemnym doświadczeniem.

Marzenia, czyli fantazje na temat tego „jak byśmy chcieli, żeby było” są wyrazem  naszych najskrytszych pragnień. To właśnie z pragnień kiełkują kolejne marzenia i  pod ich postacią  pojawiają się w naszych fantazjach i wyobrażeniach. Są tym samym ważną informacją o nas samych, między innymi o tym, co przynosi nam największą radość.

Marzenia i pragnienia potrafią naprawdę mocno motywować do robienia rzeczy, które na początku wydają się, że „nie śniły się nawet filozofom”.  Rozpoznanie ich oraz idących za nimi pragnień może zatem okazać się drogą do swojego życiowego sukcesu.

Dlaczego czasem trudno jest marzyć?

Snucie marzeń przychodzi z trudem przede wszystkim w dwóch skrajnych sytuacjach:  nadmiernego zaspokojenia potrzeb lub znaczącego jego braku. Kiedy mamy w swojej historii wiele doświadczeń, w których nasze potrzeby nie spotykały się z zainteresowaniem innych albo wręcz z ich odrzucaniem, sami zaczynamy poświęcać im coraz mniej uwagi. Przyzwyczajamy się bowiem do przekonania, że nie są ważne. Na drugim krańcu kontinuum znajduje się sytuacja, kiedy nawet nie mamy szans poczuć i pomyśleć, że czegoś potrzebujemy, bo mamy wszystkiego pod dostatkiem. Wówczas nie można czegokolwiek pragnąć i o czymkolwiek marzyć, bo wszystko jest przecież na wyciągnięcie ręki.

Dlaczego marzenia nie zamieniają się w rzeczywistość?

Czy zrobiłe(a)ś coś, aby swoje marzenia zrealizować? Choć jeden krok? Co stoi na Twojej przeszkodzie do realizowania własnych marzeń?

            Są oczywiście marzenia, których nie ma powodów przekuwać w cele i ślepo dążyć do ich realizacji. Wówczas ich snucie traktujemy jako zwykłą przyjemność i odskocznię od rzeczywistości, wiedząc zawczasu, że nie będziemy zabierać się za ich spełnianie. Ktoś np. kompletnie pozbawiony słuchu muzycznego może owszem marzyć o zostaniu śpiewaczką operową[1], ale doskonale wie, że jest to co najmniej tak nierealne jako jego lot na Marsa. W snuciu marzeń, jednym słowem, panuje demokracja.

Istnieją jednocześnie marzenia, które są wyrazem naszych silnych pragnień, ale wydają się na pierwszy rzut oka odległe. Są do zrealizowania, ale się tego nie podejmujemy. Potrafimy wówczas znaleźć bardzo wiele powodów, które mogłyby wytłumaczyć dlaczego ich  nie spełniamy. Brak czasu, brak pieniędzy, brak dostatecznych zdolności i wiele innych. Rzeczywistość, to fakt, niesie za sobą różne ograniczenia, a na ostateczne rozwiązanie mają również czynniki, które są od nas niezależne. Bywa, że  są one bardzo trudne, a niekiedy nawet niemożliwe, do przezwyciężenia. Wówczas konfrontowanie marzeń z rzeczywistością dostarcza rozczarowania i przykrości.

Na całe szczęście, istnieje jednocześnie cały szereg czynników, które zależą od nas samych. Niekiedy nie doceniamy ich znaczenia. Czasami przeszkodą jest to, że snujemy marzenia oczekując, że spełnią się wskutek jakiegoś szczęśliwego splotu okoliczności. Kiedy okazuje się, że zrealizowanie marzenia, podobnie jak nauka gry na fortepianie, wymaga codziennych ćwiczeń i pracy, rezygnujemy. Widząc gwiazdy i ludzi z pierwszych stron gazet, którzy odnieśli sukces, zazwyczaj nie myślimy o tym, że w zdecydowanej większości ich sukces poprzedzony był wieloma latami często ciężkiej pracy, zaangażowania, a wielokroć i wyrzeczeń. Czasami bowiem trzeba przejść naprawdę długą drogę, żeby osiągnąć to, o czym marzymy. Nie każdy się na to decyduje. Tym bardziej, że nikt nam nie daje gwarancji, że wszystko się potoczy po naszej myśli. Wymaga to wytrwałości, siły w znoszeniu różnych niedogodności, a także wiary w swoje możliwości. Nierzadko to właśnie jej brak już na starcie podcina skrzydła i hamuje przed podejmowaniem się urzeczywistniania swoich marzeń. Zwłaszcza jeżeli punkt wyjścia, w którym się znajdujemy a upragnione marzenie dzieli prawdziwa przepaść. Nic straconego. Jeżeli chcemy, aby nasze marzenia nabrały realnych kształtów, to jest to najlepszy moment, żeby skorzystać z bardzo konkretnych umiejętności: wyznaczania celów i  planowania, w tym rozplanowania swoich kolejnych kroków na etapy. Jeżeli podzielimy realizowanie swoich marzeń na etapy, kolejne kroki wydadzą się bardziej realne do osiągnięcia. Samo niestety nic się nie zrobi.

 


[1] W tym kontekście warto przywołać postać  Florence Foster Jenkins, która dzięki swojemu majątkowi, zrealizowała największe marzenie swojego życia. Było nim wykonywanie arii operowych na znanych scenach operowych świata, mimo że nie miała do tego predyspozycji. Do historii przeszła jako jedna z najgorszych śpiewaczek operowych. O jej życiu i pasji do muzyki opowiada film pt. „Boska Florence" w reżyserii Stephena Frearsa z Meryl Streep w roli tytułowej.