Czy umiesz słuchać i rozumiesz, co znajomi mówią do Ciebie?

Czy umiesz słuchać i rozumiesz, co znajomi mówią do Ciebie?

W temacie komunikacji z drugim człowiekiem, powiedzenie „mniej znaczy więcej” jest bardzo często właściwe. Bo im mniej sami gadamy, tym więcej słuchamy drugiego człowieka. Im mniej skupiamy się na tym, żeby robić dobre wrażenie, tym swobodniej i lepiej wypadamy przed drugą osobą. Wreszcie – im mniej uwagi poświęcamy własnym słowom, tym lepiej zrozumiemy te wypowiadane przez rozmówców, a spotkanie będzie przyjemniejsze.

Być widzianym a być lubianym

Osoby mówiące najwięcej i najgłośniej są na pierwszy rzut oka najbardziej zauważalne w towarzystwie. Czasem zazdrościmy im pewności siebie, często wydają się lubiane, wszyscy je kojarzą. Tylko czy zdajemy sobie sprawę z różnicy pomiędzy „byciem widzianym” – głośnym, brawurowym, ekspresyjnym, a „byciem lubianym”? Choć w dużej ekspresji czy w zwracaniu na siebie uwagi nie ma nic złego, to problem pojawia się gdy nie jest to czyjaś naturalna cecha charakteru, a sposób na zdominowanie rozmowy. Taka osoba zabiera innym możliwość wypowiedzi, podzielenia się swoim zdaniem, a już szczególnie wyrażenia wątpliwości czy braku akceptacji dla stawianej tezy. Na szczęście coraz rzadziej, ale wciąż zdarza się, że taki sposób komunikacji jest przedstawiany w serialach czy filmach jako skuteczny – by osiągnąć swoje cele, zrobić karierę, mieć powodzenie. Z pozoru może się wydawać, że faktycznie takie postępowanie działa, bo osobie zachowującej się w głośny i agresywny sposób rzadko ktoś zwróci uwagę lub wprost powie o swoich odczuciach. Otaczający ją ludzie mogą przytakiwać dla świętego spokoju, ale tak naprawdę będą jej raczej coraz bardziej unikać. Zabieranie przestrzeni w rozmowie, skupianie uwagi na sobie i brak zainteresowania tym, co mają do powiedzenia inni, to prosta droga do utraty bliskich relacji i zniechęcenia do siebie znajomych. Choć pewność siebie „ma dobry PR”, to nie należy jej mylić z zachowaniem, które sprawia, że osoby które mają z nami do czynienia czują się niekomfortowo.

Uważne słuchanie sposobem na sukces

Być może niektórych to zdziwi, ale w podręcznikach i na kursach uczących negocjacji, to właśnie skupienie na drugiej osobie i uważne słuchanie jest najczęściej pojawiającym się elementem, który ma zagwarantować osiągnięcie celu. Kultura popularna wmówiła nam, że udane negocjacje przeprowadzają napakowani faceci nie idący na ustępstwa, bardzo szorstko i nieprzyjemnie traktujący rozmówców. Tymczasem – choć ilość mięśni niewiele ma tu do rzeczy, w przeciwieństwie do mowy ciała – jest zupełnie odwrotnie. Doświadczeni negocjatorzy i negocjatorki podkreślają, że w najbardziej podbramkowych sytuacjach to danie drugiej stronie poczucia bezpieczeństwa i możliwości wyboru umożliwiają załagodzenie konfliktu. Z tym, że musi to być poprzedzone uważnym słuchaniem danej osoby, dowiedzeniem się jakie są jej motywacje i co chce osiągnąć.

„Mieszanie z błotem” zostawmy dzieciom w piaskownicy

Podczas kłótni czy pełnego emocji sporu (także w Internecie) kuszącą opcją jest udowadnianie komuś braku racji w dość – lub całkowicie – nieprzyjemny sposób. A poza tym, że nawet racja po naszej stronie nie daje nam przepustki na obrażanie drugiego człowieka i skrajnej arogancji, warto pamiętać, że nie mamy z tego absolutnie żadnej korzyści. Z wyzwisk korzystają zazwyczaj osoby, którym tak naprawdę brakuje pewności siebie lub mają kompleksy, które w ten sposób starają się ukryć. Ludzie będący zadowoleni z tego jak wygląda ich życie i co sobą reprezentują, nie potrzebują uciekać się do chamstwa i doceniają fakt, że nawet z osobą o odmiennych poglądach można prowadzić normalną rozmowę, podczas której obie strony poszerzą swoje horyzonty i czegoś się nauczą. Obrażanie rozmówców to dziecinada, której dopuszczamy się pod wpływem emocji. I choć może się wydawać, że dzięki skutecznemu „wbiciu szpili” jesteśmy górą, to tak naprawdę w jakim sensie? Nikt nie lubi czuć się przegrany i poniżony. W negocjacjach najwięcej wygrywa się, jeśli ta druga strona także ma poczucie, że odchodzi zwycięsko, bo coś udało jej się uzyskać – chociażby respekt osoby, co do której zamiarów nie była pewna. Ludzka natura jest bardzo wrażliwa na afront i choć przedmiot sporu może być mało istotny i szybko o nim zapomnimy, to sposób, w jaki zostaliśmy potraktowani przez oponenta zapamiętamy na długie lata. A nie wiadomo, czy za X lat, kiedy może zmienią się nasze poglądy, sympatie i ścieżki, przychylność danej osoby nie będzie zwyczajnie przydatna. Choć najlepiej jest wiedzieć, że przydatne jest po prostu bycie przyzwoitym – bo gdy traktujemy innych z szacunkiem, możemy liczyć na to samo.

Marta Jarosiewicz