Dopóki nie zapytasz, odpowiedź zawsze brzmi „nie”

Dopóki nie zapytasz, odpowiedź zawsze brzmi „nie”

Tytuł tego tekstu jest inspirowany cytatem z książki Reginy Brett Bóg nigdy nie mruga. Brzmi on dokładnie tak: „Jeśli o nic nie prosisz, niczego nie dostaniesz. Więc proś. Czasem usłyszysz «tak», czasem «nie». Ale jeśli nawet nie zapytasz, odpowiedź zawsze brzmi «nie». Sam jej sobie udzieliłeś.”

To nie jest zachęta do proszenia wszystkich o przysługi czy liczenia na to, że pomimo braku starań z naszej strony „polecimy z fartem” dzięki uprzejmości innych ludzi. Chodzi o świadomość tego jakie mamy opcje, jeśli stłumimy strach przed odmową lub niepowodzeniem i zastąpimy je proaktywną postawą zarówno względem życiowych wyzwań, jak i relacji międzyludzkich.

Kto pyta – nie błądzi

Pytania zadają ci, którym zależy – na relacji z drugą osobą, prawidłowym wykonaniu ćwiczeń na siłowni, zrozumieniu tematu czy konkretnego zadania. Dopytują te osoby, które w przyszłości chcą być samodzielne – bo do bycia specjalistą w jakiejś dziedzinie prowadzi mnóstwo zadanych pytań. Zazwyczaj milczymy zamiast przyznać się do niewiedzy z obawy przed śmiesznością. Tylko co jest śmieszniejsze: brak wiedzy, który chcemy uzupełnić, czy próby udawania, że coś jest dla nas oczywiste?

Pytań nie zadajemy też często dlatego, że nie jesteśmy pewni reakcji drugiej osoby. Najbanalniejszym przykładem jest zaproszenie kogoś na randkę, ale łatwo przychodzą do głowy też inne potencjalne sytuacje: po kłótni, kiedy nie chcemy się pierwsi odezwać, gdy mamy inny pomysł na wykonanie jakiegoś projektu niż większość grupy, czy wreszcie gdy mamy duży problem, z którym nie możemy sobie poradzić, ale ukrywamy to zamiast zwrócić się o pomoc. Co najgorszego może się wydarzyć? Randki ktoś może odmówić i wtedy wiemy, żeby odpuścić sobie dalsze zaangażowanie w tę znajomość, osoba z którą się kłóciliśmy może powiedzieć, że jeszcze nie chce z nami rozmawiać, grupa może odrzucić nasz pomysł na projekt, a osoba do której zwrócimy się o pomoc nie chcieć lub nie móc nam jej udzielić. W każdej z tych sytuacji, nawet najgorszy z wypadków nie zmienia naszego wyjściowego położenia – bo jeśli nie zadamy pytania to tak, jakbyśmy dostali odpowiedź odmowną, a jeśli nie poprosimy o pomoc, musimy sobie poradzić sami.

Kto pyta samego siebie – zna kierunek

Jak jeszcze można rozumieć przytoczony na początku cytat? Choć zdaje się dotyczyć jedynie relacji z innymi ludźmi, tak samo ważne jest to drugie znaczenie – o zadawaniu pytań samemu sobie. Często nie jesteśmy w stanie się rozwijać czy nawet wpaść na ciekawą myśl, jeśli nie damy sobie ku temu przestrzeni. Dlatego poniżej znajdziesz kilka pytań, które są pretekstem do zatrzymania na chwilę i pomyślenia o sobie. Jakie jeszcze pytania warto sobie zadać?

„Czy inwestuję czas i energię w swoje pasje?” – co właściwie lubię robić i kiedy mogę się tym zajmować? Czy chcę spróbować czegoś nowego?

„Czy spędzam czas z osobami, z którymi czuję się dobrze?” – jeśli tak, to jakie mają cechy, które mi odpowiadają? Jeśli niekoniecznie, to co sprawia, że odczuwam dyskomfort i jak mogę znaleźć bardziej satysfakcjonujące relacje?

„Czy regularnie robię coś, co jest dla mnie niedobre?” – czy mam jakieś szkodliwe nawyki lub często znajduję się w niezdrowych sytuacjach? Jak mogę to zmienić?

„Czy wiem jakie są moje mocne strony i je wykorzystuję?” – w czym jestem dobry lub dobra? Co przychodzi mi z łatwością, nad czym inni muszą się bardziej wysilić? Czy chcę rozwijać się w tym kierunku i dokąd mnie to zaprowadzi w przyszłości?

„Co bym robił lub robiła w życiu mając gwarancję, że się uda?” – jakie małe kroki sprawią, że za 5 lub nawet 10 lat to osiągnę? Kto może mi pomóc?

Zwrot „uwierz w siebie” stał się banalny już tak dawno temu, że chyba wszyscy przestali go używać. Jeśli nie czujesz, żeby tego typu afirmacje były dla Ciebie motywujące, może potraktuj odpowiedzi na te pytania jak niezobowiązujące próbowanie nowych rzeczy. Dopóki nie spróbujesz, nie dowiesz się, czy coś jest dla Ciebie. Warto pamiętać, żeby dać sobie czas na faktyczne rozeznanie w nowym środowisku – pierwsza lekcja karate może wydawać się za trudna, ale jeśli nie zjawimy się na kolejnych zajęciach nie będziemy wiedzieć, czy dziesiąta lekcja także nie sprawi nam radości. Niektórzy narzucają sobie w tej kwestii konkretne ramy czasowe, stosując na przykład zasadę 365 dni, to znaczy, że przez okrągły rok robią regularnie coś, co ma potencjał zmiany ich życia na lepsze, nawet jeśli czasami „mają lenia” i im się nie chce. Mogą to być regularne ćwiczenia, nauka czy nagrywanie podcastów lub odcinków na YouTube. Czy konsekwentna realizacja planu doprowadzi do czegoś ekstra? Odpowiedź brzmi „możliwe”. Jeśli któraś z odpowiedzi na wypisane wyżej pytania wydaje Ci się naprawdę ważna, daj sobie czas, włóż wysiłek i się przekonaj.

Marta Jarosiewicz