Troszczyć się z głową – chcąc pomóc osobie biorącej narkotyki, zacznij od siebie

Troszczyć się z głową – chcąc pomóc osobie biorącej narkotyki, zacznij od siebie

Kiedy zależy nam na kimś przechodzącym przez duży kryzys, w grę wchodzą intensywne emocje, z którymi często trudno sobie poradzić. O spokojną rozmowę jest jeszcze trudniej, gdy ta osoba toczy nierówną walkę z narkotykami, obniżającymi jej zdolność do racjonalnego myślenia. Nasze intencje są błędnie interpretowane, a próby pomocy kończą się konfliktem. Na co trzeba zwrócić uwagę, żeby ograniczyć ilość nieporozumień i wzajemnie wyrządzonej krzywdy?

Pamiętaj, że nie jesteś sam lub sama

Jeśli czytasz ten tekst, to być może szukasz podpowiedzi, bo pierwszy raz spotykasz się z sytuacją, w której ktoś bliski ma problem z substancjami psychoaktywnymi. Nie musisz radzić sobie z tym w pojedynkę, a szukanie pomocy to nie wstyd, tylko najmądrzejsze co możesz zrobić. Problem uzależnienia jest bardzo złożony i trudny – czymś zupełnie normalnym jest poczucie zagubienia, złości czy strachu, jeśli dotyka on kogoś dla nas ważnego. Z tego względu w podbramkowej sytuacji warto zwrócić się o radę do specjalistów, którzy z problemem uzależnień pracują od wielu lat i mogą pomóc nam zrozumieć nie tylko własne emocje, wywołane zachowaniem bliskiej osoby, ale także doradzić jak z taką osobą rozmawiać. Placówki, które udzielają bezpłatnych konsultacji zarówno osobom zmagającym się z problemem uzależnienia, jak i ich bliskim, można znaleźć na przykład w wyszukiwarce na stronie https://www.narkomania.org.pl/baza-placowek/, gdzie należy zaznaczyć placówki ambulatoryjne (poradnie).

Nie przyklejaj etykietek i postaw się w butach drugiej osoby

Od dziecka większość z nas jest przyzwyczajana do mówienia językiem, który zachęca do szufladkowania, wzajemnego porównywania i osądzania. Czy wynika z tego coś dobrego? Niespecjalnie – nikt nie lubi być oceniany czy krytykowany i zazwyczaj gwałtownie reagujemy w takich sytuacjach. Uzależnienie przybiera różne formy – na początku może się wydawać, że ktoś tylko „za dużo imprezuje”, ale potem zaczyna zaniedbywać obowiązki, relacje z rodziną i przyjaciółmi. W takiej sytuacji łatwo o wyrzuty i nazywanie takiej osoby leniem lub samolubem, choć nie mamy złych intencji. Niestety takie „etykietki” wywołają w zmagającym się z nałogiem człowieku tylko poczucie winy i wstyd, nie wpłyną na zmianę jego zachowania. Wręcz przeciwnie – stworzą barierę, przez którą z biegiem czasu coraz trudniej będzie się przebić. Choć może wydawać nam się, że używając mocnych słów zdołamy „potrząsnąć” siostrą, bratem lub kolegą, osoba w kryzysie odniesie wrażenie że jest odrzucona, nielubiana, niekochana – a przecież poczucie bycia akceptowanym czy akceptowaną to potrzeba nas wszystkich. Aby mądrze okazać wsparcie warto postawić się w butach drugiego człowieka – czyli postarać zrozumieć, jak sytuacja wygląda z jego perspektywy i unikać pochopnych ocen.

Bądź asertywny i pamiętaj o sobie

Choć jest oczywiste, że chcemy pomóc bliskiej osobie w kryzysie uzależnienia, musimy pamiętać, żeby zadbać także – a nawet przede wszystkim – o siebie. Brzmi dziwnie? Możliwe. Ale czy wiesz, dlaczego w samolotach instruuje się pasażerów, aby w przypadku spadku ciśnienia w kabinie najpierw samodzielnie skorzystali z masek tlenowych, a dopiero później nałożyli je dzieciom? Ponieważ chęć pomocy nie wystarczy: nawet najbardziej kochający rodzic nie pomoże swojemu dziecku, jeśli sam straci przytomność. Podobne wskazówki podsuną nam ratownicy wodni – choć instynkt podpowiada nam, aby skoczyć do wody i jak najszybciej wyciągnąć tonącą osobę, może to okazać się tragiczne w skutkach, bo umiejętność pływania nie wystarczy. Zdarza się, że ogarnięty paniką człowiek traci kontrolę nad tym co robi i rozpaczliwie walczy o życie, nieświadomie podtapiając osobę, która próbuje mu pomóc. Dlatego zaleca się, aby nieprzeszkolone osoby rzuciły tonącemu linę lub koło ratunkowe, ale nie wchodziły do wody.

Te same zasady powinniśmy zastosować mając do czynienia z nałogiem kogoś bliskiego. Najpierw musimy zadbać o własne bezpieczeństwo, później dobrze wzbogacić się w trochę wiedzy, a dopiero potem brać się za pomaganie. Życie nie przygotowuje nas jednak na takie sytuacje i często myślimy, że trzeba działać szybko. Warto jednak „wziąć na wstrzymanie”, bo właściwie rozwiązania mogą być kontrintuicyjne. Jeśli ktoś zaniedbuje swoje obowiązki, to nie pomożemy mu wykonując je za niego, bo to tylko nauczy tę osobę, że „problemy i tak same się rozwiązują”. Jeśli ktoś prosi o pomoc w ukryciu uzależnienia, to nasza zgoda w dłuższej perspektywie raczej mu nie pomoże, a może zaszkodzić nam samym – każdy odpowiada za swoje czyny i naszą rolą nie jest nikogo wyręczać. Wreszcie – osoba z problemem uzależnienia może nakłaniać nas, aby spróbować substancji, która wydaje się tak atrakcyjna. Nie zbliży nas to jednak do tej osoby a – nawiązując do wspomnianych przykładów – sprawi, że sami możemy zacząć tonąć. Okazywać wsparcie można na wiele sposobów, ale trzeba pamiętać, że poświęcanie się lub łamanie własnych zasad dla innej osoby dłuższą metę nie przyniesie niczego dobrego.

Nie toleruj przemocy

Przemoc może przybierać różne formy, ale żadnej z nich nic nie usprawiedliwia. Pomijając tę fizyczną, która powinna od razu skłonić nas do szukania pomocy, trzeba zwracać uwagę i reagować także na te pozornie „lżejsze” formy. Jeśli czujemy się niekomfortowo w związku z czyimś zachowaniem, słowa wypowiadane przez tę osobę nas ranią lub jesteśmy obrażani, to bez wahania informujmy, że pewna granica została przekroczona i nie będziemy dalej tego tolerować. Osoby uzależnione początkowo same nie chcą przyznać, że problem je dotyka i stwierdzają, że „przesadzamy” nazywając zachowanie nałogiem. Mogą się z nami nie zgadzać, ale to do nas należy decyzja, na jakich zasadach będziemy utrzymywać z nimi relacje. Jeśli czujemy się do czegoś zmuszani lub nie czujemy bezpiecznie, to stosujmy zasadę ograniczonego zaufania i szukajmy pomocy specjalistów.

Zmagając się z bardzo trudną sytuacją, jaką jest uzależnienie bliskiej osoby, warto zatroszczyć się także o siebie. W ten sposób zwiększymy szanse na wspólne wyjście z kryzysu, bez poważnego narażania swojego zdrowia.

Marta Jarosiewicz